Krytyka Apple za opóźnienia w przeniesieniu produkcji z Chin do USA i groźby taryf celnych

Krytyka Apple za opóźnienia w przeniesieniu produkcji z Chin do USA i groźby taryf celnych

Dyrektor amerykańskiego handlu, Peter Navarro, ponownie skierował swoje krytyczne uwagi w stronę firmy Apple, co wywołało krótkotrwały spadek cen akcji giganta technologicznego. W wywiadzie dla Fox Business Navarro zasugerował, że Apple uważa się za „zbyt wielkiego, by podlegać cłom” i być może liczy na zwolnienie z taryf, które jednak nie zostanie przyznane. Ta wypowiedź podkreśla rosnące napięcia między administracją USA a firmami technologicznymi w kontekście globalnych relacji handlowych.

Wcześniej w tym tygodniu Navarro powrócił do krytyki Apple podczas rozmowy z CNBC, wytykając Timowi Cookowi, CEO firmy, brak szybkiego przenoszenia produkcji z Chin do Stanów Zjednoczonych. Nazwał ten problem „najdłuższym soap operą Doliny Krzemowej”, zarzucając Cookowi opóźnianie procesu zmiany lokalizacji fabryk. Według Navarrosa, obecny szef Apple nie robi wystarczająco dużo, aby spełnić oczekiwania byłego prezydenta Donalda Trumpa dotyczące przemieszczania produkcji na grunt amerykański. Navarro podkreślił, że w dobie zaawansowanych technik produkcyjnych oraz rozwoju sztucznej inteligencji jest dla niego „nie do pomyślenia”, aby Apple nie było w stanie wyprodukować iPhone’a poza Chinami, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych.

Firma Apple stoi obecnie w obliczu wysokich ceł nakładanych przez administrację Trumpa w ramach renegocjacji umów handlowych z różnymi państwami. W trakcie ostatnich dni prezydent ogłosił taryfy celne sięgające 25% dla krajów takich jak Filipiny, Japonia, Korea Południowa czy Malezja. Jeszcze wyższe stawki obowiązują w Indonezji (32%) oraz Tajlandii (36%). Wietnam został objęty 20-procentowymi taryfami. Nowe cła mają zacząć obowiązywać od 1 sierpnia, co zostało potwierdzone jako nowy, wydłużony termin przez prezydenta Trumpa na początku ostatniego tygodnia.

Prezydent Donald Trump wielokrotnie deklarował, że Apple jest zdolne do produkcji swoich urządzeń w USA, jednak zdaniem ekspertów z branży takie przedsięwzięcie jest niemal niemożliwe do zrealizowania. Poza wysokimi kosztami przeniesienia produkcji i zbudowania nowych fabryk wyposażonych w nowoczesną technologię, problemem jest także pozyskanie odpowiednio wykwalifikowanej kadry produkcyjnej. Tim Cook tłumaczy, że wybór Chin jako głównego ośrodka produkcji podyktowany jest specjalistyczną wiedzą i zaawansowanymi zdolnościami technicznymi, jakie tam występują i są niezbędne do wytwarzania nowoczesnych urządzeń.

Produkcja iPhone’a wymaga komponentów pochodzących z ponad 50 krajów, a materiały rzadkich ziem, niezbędne w wielu częściach smartfona, są sprowadzane nawet z 79 państw. Realizacja całego procesu produkcyjnego w jednym kraju jest zatem obecnie niewykonalna. Nawet jeśli Apple ograniczyłoby się tylko do montażu urządzeń w USA, a dysponowało odpowiednio wykwalifikowanymi pracownikami, to wysoki koszt życia i płace w Stanach Zjednoczonych znacząco podniosłyby cenę końcowego produktu.

Już w maju tego roku prezydent Trump zagroził nałożeniem 25% taryfy na importowane iPhone’y, jeśli Apple nie zacznie produkować swoich urządzeń na terenie USA. Krytykował także rozwój firmy w Indiach, nazywając problemem rozprzestrzenianie się fabryk Apple na tamtejszym rynku i wprost domagał się ograniczenia ekspansji koncernu na teren Indii.

W obliczu tych wydarzeń kwestia produkcji iPhone’ów w Ameryce pozostaje tematem gorących dyskusji i politycznych napięć, które odbijają się zarówno na relacjach handlowych, jak i na decyzjach strategicznych globalnych korporacji technologicznych. Znalezienie kompromisu między wymaganiami administracji a realiami rynkowymi będzie kluczowe dla przyszłości Apple oraz globalnej sieci produkcyjnej, na której opiera się współczesny przemysł elektroniczny.

Adres: ul. Grochowska 239, 04-001 Warszawa, Praga Południe
Godziny otwarcia:
Poniedziałek - Piątek: 10.00 - 18.00
Sobota 11:00-15:00
Telefon: +48 790 343 000

Udostępnij artykuł !